sierpień 26, 2008 at 3:41 przed południem | Uncategorized
- Posted by | Add Your Comments
piano w Siczy
Baca lapie okazje na drodze, wreszcie udaje mu sie zlapac przejezdzajacego Mercedesa. Wsiada i jada, ale po kilku kilometrach jakos tak nudno sie zrobilo, wiec baca sie pyta:
- A co to panocku, za znacek z psodu?
- To? - mowi kierowca pokazujac na znaczek mercedesa - to taki celownik, jak kogos zlapie w ten celownik, to juz na pewno trafie.
- Aha.
Po kilku kilometrach patrza, a tu droga jedzie jakis facet na rowerze. Baca mowi:
- A wezcie, panocku, tego clowieka w ten celownik...
Kierowca skrecil i faktycznie rowerzysta znalazl sie "w celowniku", ale poniewaz kierowca nie chcial isc do wiezienia, to w ostatniej chwili skrecil, aby nie trafic rowerzysty, chwile potem baca sie odzywa:
- Iiiii, kiepski ten panski celownik, gdybym nie roztworzyl drzwi to bysmy go w ogole nie trafili.
Mam tu kupe do zrobienia. (z ubikacji)
Z ksiedzem bez grzechu, z lekarzem zdrowo.
Kto nie moz dopiac celu, ten chodzi z rozpietym.